Moja rodzina, jak wiele innych polskich rodzin, na skutek wielu czynników, rozciągnięta jest po całym terytorium Polski - i w tym niema niczego,co wymagałoby wzywanie pospolitego wz-ruszenia. Ale rozrzucenie od Morza / Bałtyckiego/ do Morza / Czarnego/ a także od Morza
Białego /nie na ochotnika/ do innych kolorowych Mórz wokół całego globu nie wyłączając Oceanów z powodu braku informacji pisanej, czy też zapisanej ale nie w języku tambyłych mieszkańców, Wz-ruszenia pospolitego się prosi. Wz-ruszenia do ochrony tego co wybudowano, ale także pamięci o tych tysiącach, którzy nie mieszczą się na kartach historii tak mojej jak i tambyłych mieszkańców. Do ochrony tego co zapisano w starych księgach magistrackich czy parafialnych. Niejednokrotnie jest to jedyny ślad, nie niszczmy tego, ich obecność lub jej wymazanie niczego nie zmienia. Borykam się tym problemem szukając Bańkowskich na Litwie,
i z Litwy przybyłego do USA, Stanisława, Stanleya, chociaż z to kaszka z mlekiem. Moi familianci z Litwy urwali swój ślad w miejscowości ZACHARY, takie miejsce urodzenia z dodatkiem ZSRR miał w dowodzie mój Ojciec, odszedł dużo wcześniej niż jego miejsce urodzenia.